Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 213 089 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


STATUS LAUREATUS

czwartek, 21 marca 2013 22:40

"Antrakt" zyskał status laureata 18. MAM Forum Pismaków (ogólnopolski konkurs dziennikarski dla młodzieży), a jedna z dziewczyn została laureatką Konkursu w kategorii "Fotografia". Reprezentanci gazetki wezmą udział w gali finałowej, która odbędzie się w kwietniu w Gdyni. Problem w tym, niestety, że do Gdyni trzeba dojechać, a to kosztuje. Ja sobie dam jakoś radę. Nie dojem tu, dopiję gdzie indziej. Szkoda mi za to tych dzieciaków, które miesiącami ciułają na prawko albo na inny obiekt marzeń. Może się okazać, że nasza podróż nim się zacznie na dobre, dobiegnie końca jeszcze w Gliwicach.


Podziel się
oceń
4
4

komentarze (37) | dodaj komentarz

"ANTRAKT" MARCOWY - zaproszenie do lektury

czwartek, 21 marca 2013 22:28

Zapraszam do lektury "kobiecego" numeru "Antraktu" - pisma moich młodych dziennikarzy.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (26) | dodaj komentarz

Dzień Maturzysty

poniedziałek, 17 grudnia 2012 22:53

Jeszcze się bawią beztrosko...

 



Podziel się
oceń
3
0

komentarze (24) | dodaj komentarz

Moi dziennikarze na podium Wojewódzkiego Przeglądu Pism Uczniowskich:)

poniedziałek, 17 grudnia 2012 22:50


Podziel się
oceń
1
4

komentarze (29) | dodaj komentarz

NINKA

sobota, 01 grudnia 2012 18:01

 


Podziel się
oceń
14
0

komentarze (27) | dodaj komentarz

JESTEM KIBOLEM. CZ. IV. Jajcarze, czyli boiskowi ekshibicjoniści

sobota, 10 listopada 2012 22:13

  Każda dobra telewizyjna transmisja meczu powinna zaczynać się od planu amerykańskiego. Piękna, długowłosa blondynka dłubiąca słonecznik to nie jest być może widok najbardziej estetyczny, ale może okazać się zwiastunem ciekawego widowiska. Piłkarze to twardzi faceci, o czym często sami próbują nas przekonać w swoich pomeczowych wypowiedziach. Świadomość tego, że gdzieś na trybunach siedzi i dłubie słonecznik jakaś Afrodyta albo Helena, powinna podnosić w nich boiskowe umiejętności i mobilizować do wytężonego wysiłku. Każdy odważny kogucik, nim zaprosi swą kurkę na porcję tłuściutkiej i świeżej glistki, winien pokonać swego rywala - równie buńczucznego i równie głodnego jak on kogutka.

  Po przegranym z GKS Katowice meczu piłkarz drużyny pokonanej, Arki Gdynia, Marcin Radzewicz, do szczęśliwych nie należał. W pomeczowym komentarzu odniósł się do postawy swojej i swoich kolegów w słowach: Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Nasza gra nie wyglądała dobrze. [...] Skutecznym antidotum na fatalną grę miały być, jego zdaniem... jaja: Zostały trzy mecze, musimy się wziąć do kupy, pokazać, że mamy jaja i te trzy spotkania zagrać najlepiej jak potrafimy.

  W podobnym tonie o grze swoich byłych klubowych kolegów wypowiadał się niegdyś Jarosław Kaszowski, legenda Piasta Gliwice. Brakuje mi w tej ekipie stylu. Jak oglądam mecze Piasta, to nie wiem chociażby, czy ten zespół stawia na długie piłki, czy na grę kombinacyjną. Stąd moje wrażenie, że niektórzy z zawodników, kiedy trzeba pokazać jaja, zostawiają je w szatni - stwierdził ostro.

  W sezonie, w którym Górnik Zabrze z hukiem spadał z ekstraklasy do pierwszej ligi, ówczesny kapitan górników, Adam Banaś, apelował w mediach (nie wiem czy w szatni także) do swoich kolegów, by i ci zechcieli zaprezentować publicznie sami już wiecie co i w ten sposób załatwić rywali. Zabrzanie jednak w końcówce sezonu nie pokazali niczego nadzwyczajnego i po trzydziestu latach na rok zagościli na boiskach pierwszoligowych.

  Tych, którzy śledzą zmagania naszych drużyn na boiskach ekstraklasy w roku bieżącym, wzruszyła zapewne wypowiedź Mateusza Bąka – bramkarza Podbeskidzia, po przegranym meczu z Lechią Gdańsk. Bąk, powiedzmy szczerze, wpuścił do swojej siatki piłkę, która nie miała prawa się w niej znaleźć. Zatroskanym o jego stan psychiczny dziennikarzom powiedział: Ja mam jajka i one są obrośnięte, więc nie załamię się, nie będę siedział w domu i patrzył w sufit. Nie boję się o los Mateusza Bąka, który puścił dziennikarskiego bąka. To już naprawdę duży chłopiec i poza wąsem włos sypnął mu się gęsto i tam, gdzie potrzeba.

  Owłosienie, choćby w postaci szczątkowej, sygnalizuje miejsca wrażliwe i czułe, które należy chronić, o czym wie dobrze ludzki organizm. Dlaczego zatem tak wielu piłkarzy pragnie je wszem i wobec obnażać? Tymon Tymański nagrał niegdyś z Kurami pieśń o tytule brzmiącym groźnie i tragicznie: „Nie mam jaj”. Śpiewa w niej, że są one zdwojonym „ja”, z czego wnoszę, że ich prezentowanie na boisku nie oznacza niczego innego poza zdwojeniem wysiłków w walce z rywalem.

  Cóż zatem mają pokazać na boisku piłkarskim kobiety, które kopią piłkę? Kiedy oglądałem mistrzostwa świata płci pięknej, jedno zdawało się nie podlegać dyskusji: nie grały dla jaj.

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (37) | dodaj komentarz

Zaproszenie do lektury

sobota, 10 listopada 2012 22:06

Zapraszam do lektury listopadowego wydania gazety moich liecalistów: Antrakt-u.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

WYWIAD Z WOJCIECHEM BRZOSKĄ I DOMINIKIEM GAWROŃSKIM

poniedziałek, 22 października 2012 10:29

Zapraszam do obejrzenia i wysłuchania wywiadu z muzykami zespołu Brzoska i Gawroński, który przeprowadziła Karolina Apanasewicz, uczennica Liceum Ogólnokształcącego nr 6 w Gliwicach, w którym mam przyjemność pracować:)

Część pierwsza wywiadu znajduje się tutaj: Brzoska i Gawroński - wywiad. Cz. 1

Część druga tutaj: Brzoska i Gawroński - wywiad. Cz. 2.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (41) | dodaj komentarz

PAŹDZIERNIKOWY "ANTRAKT"

wtorek, 16 października 2012 10:14

 Zapraszam do lektury październikowego ANTRAKT-u.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (25) | dodaj komentarz

JESTEM KIBOLEM. CZ.III. ŚMIERĆ JĘZYKA?

środa, 03 października 2012 18:14

Trudno o dobrych sąsiadów. Samochód jednych zajmuje za dużo miejsca na zawsze zatłoczonym parkingu, syn drugich pali papierosy na klatce schodowej tuż pod naszymi drzwiami. Ci z dołu mają trzy psy, które właśnie nad ranem ujadają jak wściekłe, a tamci z góry nieustannie robią remonty. Czasami trudno to znieść, ale z tego powodu nie piszemy przecież na ścianach bloku: „Śmierć wszystkim sąsiadom!”.

Wspólny wróg jednak jednoczy. Wspólny wróg konsoliduje. Kto czytał Orwella, ten wie. Dzięki wspólnemu wrogowi jesteśmy milsi dla tych, co z nami. Przyjaźnie zaglądamy sobie w oczy, dłubiąc słonecznik w kolejce po bilet na mecz derbowy. Razem przecież wygramy! A nawet jeżeli nie, to jeszcze sumienniej będziemy nienawidzić tych zza miedzy, jeszcze bardziej obraźliwymi będziemy ich w necie obrzucać obelgami.

Kibice chorzowskiego Ruchu dla zabrzan i gliwiczan to „śmierdziele”, fani gliwickiego Piasta dla chorzowian i żaboli – to „kurczaki”, a zabrzańskiego Górnika dla chorzowian i gliwiczan – to „szczewa”. Zdecydowanie gorzej wygląda to wtedy, kiedy spojrzymy na niskobudżetowy zaciąg niewybrednych epitetów, gotowych zabić resztki skrupułów. Nie ma zmiłuj. Fora internetowe pełne są mięsa. Na forach nie obowiązują zasady logiki, ortografia poległa. „Ó”, „rz” i „ch” zdezerterowali, czmychnęli, gdzie pieprz rośnie. Partykuła przecząca „nie” gzi się i łajdaczy z czasownikami, z którymi w separacji żyją partykuły przypuszczające „-bym”. Rzeczowniki zamiast odmieniać – przepoczwarzają się w językowe nowotwory, znaki diakrytyczne są w stanie krytycznym, a przecinki i kropki niczym miny czyhają na nas w miejscach, w których najmniej byśmy się ich mogli spodziewać.

Zdaje się, że w całej tej wojnie największym wrogiem wszystkich jest język. I że wydano nań wyrok: torturować i zabić.

Netowi napinacze jak futuryści zanurzają „nuż w bżuhu” nie tylko językowych purystów. To wojna totalna i nawet jeśli spotkasz sanitariusza, okazać się może, że zamiast leku, naiwnie poda ci trutkę. Czytałem niedawno kilka wpisów oburzonego internauty, który z uporem pijanego kierowcy środków komunikacji miejskiej przekonywał redaktorów pewnego portalu sportowego, że w wyrazach: gliwiczanie, chorzowianie i zabrzanie popełniają błąd ortograficzny, pisząc je z małych liter.

Czasami śmieję się przez łzy. Częściej czuję się jak ktoś, komu się gasi papierosa na bezbronnym języku.

Ale, żeby nie było, że tylko narzekam, znalazłem i taki zapis językowych potyczek na ulicach Łodzi. Czyż nie jest uroczy? Podam kilka przykładów. Fani łódzkiego Widzewa o kibicach ŁKS-u: „ŁKS robi herbatę z wody po pierogach”, „ŁKS dojeżdża do Łodzi”, „ŁKS nie czyta książek”, „ŁKS korzysta z Naszej Klasy”, „ŁKS słucha popu”. I odwrotnie: ełkaesiacy o widzewiakach: „Widzew kuca przy siku”, „Widzew ma buty na rzepy”, „RTS jeździ Tico”, „RTS ma cycusie”, „RTS poszedł po rozum i nie wrócił”, a z mocniejszych: „RTS nie płakał po papierzu” (zapis oryginalny). O Lechu także czytałem, że „nie obiera ziemniaków do obiadu”.

Ta wojenka może nawet rozśmieszyć, ale „(Nie) ŁÓDŹmy się” – takie podchody raczej nieprędko przyjmą się na naszych sportowych podwórkach, anulując tym samym wulgarną gramatykę obraźliwych graffiti. Obym się mylił.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (27) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


piątek, 9 grudnia 2016

Licznik odwiedzin:  162 024  

szyciaszukanie

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

szyciasubskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

szycownik śląski to

belferskie komentarze do wydarzeń kulturalnych oraz książek poetyckich autorów młodych i najmłodszych a także zdystansowane wobec autora noty o ich autorze.

szycredaktor

Paweł Lekszycki, ur. 1976. Poeta, krytyk literacki, belfer. Publikował w "Arkadii", "Frazie", "Kwartalniku Artystycznym", "Kartkach", "Pro Arte", "Studium", "Kresach", "Akcencie", "HA!arcie", "Nowym wieku", "Toposie" i "Nowej Polszy". Autor książek poetyckich: "Ten i Tamten" (wraz z Pawłem Sarną, Bydgoszcz 2000), "wiersze przygodowe i dokumentalne" (Białystok 2001), "pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie" (Kraków 2005) i "Wiersze przebrane (Katowice 2010). Tłumaczony na języki: czeski, słowacki, słoweński, rosyjski, niemiecki i angielski.

statyszyciastyki

Odwiedziny: 162024

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl