"Produkowane" w Młodzieżowym Ośrodku Pracy Twórczej arkusze literackie mają sporo plusów: każdy wytwarzany jest ręcznie (często udziałem autora), nakład nie przekracza - zazwyczaj - 30 sztuk (w porywach do 45), żaden z arkuszy nie jest dostępny w oficjalnej sprzedaży. Bywają też takie egzemplarze, których pierwsze strony okładek, w wyniku kserowania, koszmarnie brudzą wszystko, na czym się je położy. Dotychczas w serii "Kontrapunkty" (zapoczątkowanej w latach 90. przez Pawła Majerskiego) ukazały się arkusze, m.in.: Wojciecha Brzoski, Pawła Sarny, Maćka Meleckiego, Piotra Macierzyńskiego, Dawida Markiewicza i moje. Za wyjątkowy poczytuję w serii debiutancki arkusz Darka Pado: "Gierkówka". Darek pierwszy egzemplarz wydrukował na własną rękę na tak grubym papierze, że kilkustronicowy arkusik (kartki formatu A4 składane na pół) przypominał porządną książeczkę i bardzo ciężko było go zgiąć, nie mówiąc już o zszyciu.
Właśnie ukazały się kolejne dwa arkusze: Brzozy : "Rok krabów"

i moje "chwilówki":

I. solfa miredo
światło węszy. nakłuty na igłę zapałki
kłębek ognia. nie znajduje niczego.
lecz póki co odłóżmy latarki, te sztuczne
ognie. nie ma żadnych powodów, dla których
trzeba by znowu oswajać na ścianach
niekształtne slajdy cieni. czarna pułapka
powiększa się. od kiedy nie ma anki
gasną wszystkie ogniska. czarne myśli
wyłażą i oczerniają. ach, żeby tak cofnąć
tę taśmę, przetrzeć nowe ścieżki dźwiękowe,
podmienić dialogi. na wstecznym biegu
pokonać rekord świata w odkręcaniu
katastrof, zamiast, jak termosy z bublem,
puszczać całe ciepło jeszcze przed otwarciem.
II. doremi
spokój powrócił. jasność. zrosła się
nadszarpnięta żyła światłowodu.
ta rozklekotana kładka, łącząca
równym ściegiem mnie z anką
przylgnęła jak plaster do wielkiej
przepaści. lęki pierzchły, a język,
och, język goi tamte poszarpane nerwy.
wiatry wietrzeją i ustępuje ciemność.
więc żegnaj, ach żegnaj moja Britney
Spears, żegnajcie jej silikonowe piersi,
żegnajcie myśli o astronomii i wy, gwiazdy
przemysłu światowej rozrywki.
anka wróciła. to świetny dowód
na działanie zaklęcia. solfa miredo.
III. niedziela. sezon odstrzału zakochanych
światło pęka w żaluzjach i plastry
cienia kładą się na siatkówkach.
radio rzęzi na półce, a ja nie mówię
już o tym. nie władam
żadnym językiem. najgorzej jest zawsze.
świt łapie za kurtkę i staje się jasne,
że nie ma już wyjścia. więc ślizgam się
cicho jak winda po zimnych poręczach.
a chciałbym tylko przedrzeć się, uciec
do rezerwatów. błagać drzewa o azyl. uniknąć
pory odstrzału i sączyć koktajl powietrza.
kłęby dymu puszczać przez usta. gdy słońce
dopali się za kościołem, na ławce w parku
przyjąć z rąk anki opłatek crunchipsa.
(wiersze przygodowe i dokumentalne, 2001)
Jak podaje "Lolita", w piątek 18 stycznia 2008 roku w Instytucie Mikołowskim odbyło się ważne spotkanie. Jednak wydany właśnie przez IM "Faeton 2" Witolda Wirpszy i nowy numer "Arkadii" mogły na chwilę wprowadzić w błąd co do prawdziwego celu spotkania jego uczestników. Clou programu stanowiła bowiem przyznawana po raz pierwszy Nagroda Otoczaka. Na pytanie, kto powinien otrzymać ufundowany przez Widzimisię Jerzego Suchanka kamień, odpowiadali m.in.:
Jacek Gutorow, Krzysztof Siwczyk, Maciek Melecki,
Krystian Emanuel Baczewski,
Mirosława Pajewska i jeszcze raz Krzysztof Siwczyk
oraz Marcin Bies.
Po zapoznaniu się z opiniami ekspertów fundator Nagrody, w porozumieniu z Pawłem Targielem - Gospodarzem gali,
postanowił uhonorować Kamieniem
Wojciecha Brzoskę. 
Na zdjęciu wzruszony "Funkcjonariusz Nagrody" (cyt. za W. Brzoska)
i szczęśliwi przyjaciele laureata. 
Wojtek, nie mogąc uwierzyć swemu szczęściu, pragnie dowiedzieć się, które liryki przeważyły szalę jego zwycięstwa.
Jesteśmy przekonani, że Nagroda przypadła Ci za całokształt twórczości, Drogi Wojtku!
Wiemy o Tobie już prawie wszystko.
Mamy kolekcję książek i poradników,
kupujemy kolorowe gazetki i czytamy
w Internecie o tym, jak bardzo się
zmieniasz. Od tygodnia masz serce,
a jeśli policzyć nasze, masz serc
nadkomplet. Przez Ciebie jesteśmy
zmęczeni i senni, chociaż jeszcze Cię
nie ma. I masz kilka imion, które się również
zmieniają. Wierzymy, że kiedy przyjdziesz,
będziemy wiedzieć, które Ci nadać, a Ty
będziesz wiedzieć, jak nazwać ten wiersz.
W sobotę spotykam się z Brzozą w Katowicach. W media markt kupujemy prezent dla Radka i Kasi, który - gdyby były nasze dziewczyny - na pewno opakowalibyśmy w coś gustownego. Jednak nie ma żadnej z nich i za opakowanie musi posłużyć markowa reklamóweczka ze sklepu. Kiedy wręczamy prezent i składamy życzenia, przypominam Radkowi, "że prawdziwych okazji nie wypuszcza się z ręki".
Przed ceremonią kościelną można odnieść wrażenie, że żegnamy poetę,

sam Jurodiwyj przypomina mi jednak Ludwika Dorna.

Chwilę później jest dla mnie jasne, że się myliłem i że uczestniczymy w spotkaniu autorskim. Najpierw Radek czyta wiersze,

potem referaty o jego poezji wygłasza Kasia...

i uczony w Piśmie.

Spotykamy się w barze „Inferno". Na dziewczęta z klasy, której byłem wychowawcą, patrzę jak tato, a na chłopców jak ojciec. Jest, zaiste, gorąco jak w kotle, nikotynowa mgła snuje się między nami. Dziewczyny opowiadają o życiu w akademikach i sposobach leczenia przeziębień i kaca. Przyjechały na święta z Cieszyna, Nowego Sącza, Krakowa oraz Warszawy. Są także i te, które studiują w Katowicach. Niektóre z nich wyjeżdżają nazajutrz na narty, do Austrii albo do Francji. Promienieją ich śliczne buzie, w oczach błąkają się tajemnicze uśmieszki. Mają sobie tak wiele do powiedzenia, że w ogólnym chaosie porzucają niedawno rozpoczęte narracje, by napocząć inne, które niebawem porzucą dla nowszych. Przewala się szkliwo, przelewają ciecze. Narastają delty dialogów i morza dyskursów. Oceany niespokojnych podszeptów i gorączkowych wykrzyknień obnoszą się w sztormach wspominek. Czas jest jak rzeka, która porywa ich młode życia i niesie ku nowym wyspom.
W tej sytuacji znajduję się obcym jak kra w korycie Nilu i zauważam, że czuję się starzej niż zwykle. Po czym oznajmiam, że „nowe Szycie jest w drodze", gratulacjom nie ma końca, choć przecież to jeszcze galaretka, bez nóżek i rączek. Kiedy się uspokaja nurt życzeń, głos zabiera Martyna.
- Kobieta w stanie błogosławionym, o czym mówiła mi babcia, nie powinna palić papierosów, bo jej dziecko urodzi się żółte.
Odkąd z Agnieszką jesteśmy w ciąży, czuję się w pracy trochę jak bosman, który skrzętnie ukrywa chorobę morską.
W szkole podstawowej nie lubiłem wuefu
i bałem się wody w basenie w zamian za co
wiodłem prym jeśli chodzi o papierosy i kawę
Z matematyką miałem kłopoty już na poziomie
dodawania Nieobce były mi za to miary
Dzisiaj nabieram wagi znacznie szybciej niż moi koledzy
którzy biegają za piłką i nie używają cukru
Gdybym jednak potrafił sumować fakty
na podstawie wyniku umiałbym sformułować
rzetelną odpowiedź na palące pytania
o których poniżej
Za jakiś czas bowiem zamierzam wystawić wesele
choć nie zakładam żeby miało wiele wspólnego
z oryginałem Wyspiańskiego
Nie jestem reżyserem ale polonistą w liceum
Na nieszczęście popełniam błędy ortograficzne
w nazwisku przyszłej żony
w związku z czym będzie musiała je zmienić
Moje także nie jest łatwe w pisowni
podobnie jak ja we współżyciu
wobec czego możemy spodziewać się komplikacji
A teraz proszę wyciągnąć karteczki
i napisać wiersz na ten temat Najlepsze
opublikujemy w gazetce
poniedziałek, 22 marca 2010
Licznik odwiedzin: 45751
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
belferskie komentarze do wydarzeń kulturalnych oraz książek poetyckich autorów młodych i najmłodszych a także zdystansowane wobec autora noty o ich autorze.

Paweł Lekszycki, ur. 1976. Poeta, krytyk literacki, belfer. Redaktor serii poetyckiej "Kontrapunkty" ukazującej się w Młodzieżowym Ośrodku Pracy Twórczej w Dąbrowie Górniczej. Publikował w "Arkadii", "Frazie", "Kwartalniku Artystycznym", "Kartkach", "Pro Arte", "Studium", "Kresach", "Akcencie", "HA!arcie", "Nowym wieku", "Toposie" i "Nowej Polszy". Autor książek poetyckich: "Ten i Tamten" (wraz z Pawłem Sarną, Bydgoszcz 2000), "wiersze przygodowe i dokumentalne" (Białystok 2001) i"pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie" (Kraków 2005). Tłumaczony na języki: czeski, słowacki, słoweński, rosyjski, niemiecki i angielski.